BIZTEORIA

Ta teoria z której będę piękna i łatwa praktyka
Czy rola niepracującej matki będzie dochodowa w naszym kraju?

Czy rola niepracującej matki będzie dochodowa w naszym kraju?

Uruchomienie rządowego programu 500+ sprawiło, że wiele kobiet rzuciło nisko dochodową pracę na rzecz pełnienia pełnoetatowej roli matki. Sporo rodzin zdecydowało się na posiadanie większej ilości dzieci, twierdząc, że pieniądze otrzymywane od rządu sprzyjają rozbudowywaniu rodziny. Generalnie taki był cel obecnej ekipy rządowej – zwiększenie przyrostu naturalnego w Polsce. I w ogólnym ujęciu ta tendencja ma szansę przynieść docelowo korzyści dla naszego społeczeństwa, pomimo ponoszony obecnie, niebagatelnych kosztów. Czy jednak ta sytuacja jest korzystna dla jednostki czyli dla niepracującej matki?

Niepracująca mama to lepsza opieka dla dziecka

Dzisiejsze pokolenie osób w średnim wieku doskonale pamięta czasy, kiedy większość mam pozostawało w domu, aby zajmować się domem i dziećmi, a pieniądze na utrzymanie rodziny zarabiał wyłącznie ojciec. I pewnie z rozrzewnieniem wspominamy te lata, bo każdy miał podany obiad pod nos, w domu było wszystko zrobione i nie trzeba było biegać z przysłowiowym kluczem na szyi. Niepracujące matki były wtedy na porządku dziennym, ale trzeba przyznać, że pełniły trochę drugoplanową rolę w rodzinie. Nikt zwykle nie doceniał ich starań, a już z pewnością nie traktował ich zajęć jako pracy.

Dziś to się trochę zmieniło i więcej osób dostrzega, że określenie „niepracująca matka” jest mylące, bo prowadzenie domu i opieka nad dziećmi to w gruncie rzeczy praca i to bardzo wyczerpująca. Ale docenianie tego poświęcenia nie ma odzwierciedlenia w sytuacji finansowej takich matek.

Mama pracująca w domu powinna być wynagradzana

Określenie „mama pracująca w domu” zdecydowanie lepiej tu pasuje, ale stosując je, od razu nasuwa się pytanie o wynagrodzenie za pracę. I tu jest problem. Wiele osób próbuje propagować teorię, że pieniądze z programu 500+ są jej dochodem. Że lepiej dostawać np. 1500 zł na trójkę dzieci niż pracować w markecie za najniższą krajową. Pamiętajmy jednak, że te pieniądze nie są dla matek, a dla dzieci.

Natomiast matki rezygnujące z pracy zawodowej na rzecz wychowania swoich pociech nie dostają żadnego wynagrodzenia. Owszem dostają około 1000 zł zasiłku rodzicielskiego od gminy, ale tylko przez pierwszy rok życia dziecka no i „becikowe” na start. A co potem? Później niepracująca matka jest pozostawiana sama sobie. Oczywiście są zasiłki dla samotnych matek, dodatki pielęgnacyjne i inne celowe rodzaje pomocy społecznej, o które można starać się w trudnych sytuacjach. Jednak te świadczenia nie są zbyt wysokie, za to obwarowane wyśrubowanymi kryteriami dochodowymi. Tak naprawdę na rolę mamy, która nie pracuje zawodowo mogą się zdecydować jedynie kobiety, których mąż lub partner życiowy zarabia wystarczająco dużo.

Niepracująca mama i jej emerytura

Takie ofiarne macierzyństwo nie dość, że nie jest wynagradzane, to dodatkowo pozostawia niemiłe konsekwencje na przyszłość w postaci głodowej emerytury. Kobieta, która przez wiele lat nie pracowała zawodowo, może nie mieć nawet prawa do minimalnej emerytury. Obecnie trwają prace rządu nad nowelizacją przepisów, które to regulują. Planowane jest podwyższenie emerytury minimalnej na kwotę 1027 zł brutto, co daje 876 zł na rękę. Oprócz tego rząd chce wprowadzić zapis, że matki, które zrezygnowały na rzecz wychowania dzieci będą uprawnione do otrzymywania tego uposażenia z automatu. Tyle tylko, że na minimalna emeryturę zasłużą jedynie te panie, które zdecydują się urodzić czworo lub więcej dzieci. Wynika z tego, że kobiety z dwójką i trójką dzieci nie zasługują na miano prawdziwej Matki-Polki i jakiekolwiek pieniądze na swoje utrzymanie.

Your email address will not be published. Required fields are marked with *.